Kropleki

Koniec lata. Dzisiaj na łąkach Czmońca delikatny przymrozek… A może mam zwidy?
Mam wrażenie, że cały poranek jest odrealniony. Woda ścieka z kaloszy, kiedy idę przez łąkę. Lubię ten moment, kiedy kropleki rosy wyprzedzają mnie wyskakując z czubka gumiaka zupełnie jakby chciały wyznaczyć kierunek marszu. Specjalnie ciągnę nogami, aby zgarnąć jak najwięcej wody. Od czasu do czasu oglądam się za siebie. Ślad wije się przez łąkę, choć byłem pewien, że idę idealnie prosto. Zupełnie jak w życiu. A może to kropelki tak naprawdę wyznaczają drogę?